AdWords to teraz Google Ads. Nowa nazwa oddaje pełny zakres usług reklamowych, jakie oferujemy m.in. w wyszukiwarce, sieci reklamowej i YouTube.. Więcej informacji

Obecnie 202 forumowiczów jest online
Obecnie 202 forumowiczów jest online
Pytania nie pasujące do innych kategorii.
Poprowadź mnie
star_border
Odpowiedz

Standard kontaktu z klientem

Nowicjusz ✭ ✭

Dzień dobry

zapoznałem się wprzódy z kilkoma postami o telefonach w sprawie bezpłatnego prowadzenia kampanii AdWords przez cztery tygodnie (tu: Arteria jako Google, czy Arteria jako Arteria, czy też cośtam jako Google, et caetera).

 

Otóż, onegdaj - a nie było to w czasach zamierzchłych (a nawet weźmy znaczenie przestarz. Emotikon: Szczęśliwy - miałem przyjemność być tym 'dzwonionym' zaś dzwoniącym był ktoś, jak się przedstawił, z Google AdWords. Uczepił się on mojej raczkującej kampanii i życzył sobie poprowadzić ją na ładne oczy przez cztery tygodnie. Podziękowałem grzecznie, a nawet odpowiedziałem na wścibskie pytania, rozpoczynające się od: dlaczego, z jakiegoż to powodu, kiedy mogę, a czy pan, na cóż pan, i w ten deseń. Pomyślałem sobie, iż Google - poważna firma, a nie tam sprzedawca Royalu na targu, ani nówki sprzętu na autostradowym parkingu - poprzez swojego przedstawiciela, zrozumiało mój przekaz: dziękuję, na razie nie skorzystam.

 

Minęło kilka godzin, a tu znowuż jestem dzwoniony z warszawskiego kierunkowego i ponownie ktoś pilnie poszukuje właściciela firmy, która rzeczoną 'kampanię' posiada. I apiać, coraz bardziej nachalnie, darmową pomoc oferuje i coraz to gorzej z tego kogoś komprehencją - jakby rozmowa równoległa dwóch 'polityków' u Moniki O. Ale udało się podziękować.

 

Noc deszczowa przeszła, a także trochę przedpołudnia i ponownie słyszę brzdęk w telefonie. Patrzę, znowu z miasta słoików. Powtórka z rozrywki w wydaniu hard&deaf. Wszystko wskazywało na to, że nie uda mi się tym razem ulotnić po angielsku. I w rzeczy samej! 'Konsultant' nie nie wiedzący o poprzednich telefonach do mnie (sic!), winszował sobie kontynuację swojego monologu w mojej obecności i do mojego ucha - nie reagował na próby nawiązania kontaktu. Wyjścia nie było - mój telefon zaliczył w ryja czerwonym przyciskiem.

 

Czy ja muszę jeszcze formułować pytanie o standard kontaktu z klientem? Czy może: po co tej (jak się dowiaduję) Arterii interlokutor? A może: po co Google'owi Arteria? Czy może: na cóż Google'owi klient (jednak płacący za to, co mu naklikali, a być może przyszłościowy!?), skoro jego woli po pierwszej rozmowie uszanować nie chce?

Dot.: Standard kontaktu z klientem

Wszechwiedzący ✭
Racja - nawet najdoskonalsze procedury można jeszcze poprawić jak się człowiek zaweźmie Emotikon: Mrugający
________
Booguś

Dot.: Standard kontaktu z klientem

Nowicjusz ✭ ✭
Ach, jakież dwuznaczne! Emotikon: Szczęśliwy Otóż, jeżeli mowa o mojej kampanii, to - niezależnie od jej poprawności - uprzejme: dziękuję, przekazane nagabywaczowi, powinno wystarczyć (rzeczywiście, dla niezbyt lotnego nagabywacza, to może zbyt mało!).
A co do standardu kontaktu - to nie procedura. To proceder. Nagabywacze są coraz gorzej szkoleni - stawia się na butę, natrętność, lekceważenie rozmówcy, nachalność. Żadnej techniki rozmowy, nie mówiąc o sztuce argumentacji i sztuce odroczenia efektu. To wprawdzie by się nie udało ze mną, lecz przynajmniej bym wiedział, że z kimś na poziomie mam przyjemność! Już po przyznaniu w odpowiedzi na pytanko o regulamin tej usługi: 'Nie ma żadnego regulaminu', samokrytyczny dzwoniarz powinien w zasadzie podziękować i sam grzecznie zakończyć rozmowę.
A czytając posty innych na temat tej usługi (wciskanej przez Google swoim klientom przy wykorzystaniu amatorskich firm), to niepokojący jest głos, iż ta darmowa 'optymalizacja' skutkuje w gruncie rzeczy słabo uzasadnialnym wzrostem kosztu kampanii.
Całość, zatem, nie wygląda na procedurę, a na proceder! Nie wiązałem wcześniej firmy Google z tej proweniencji działaniami, do tej pory znamiennymi dla wciskaczy błyszczących garów staruszkom (za dziesięciokrotność ich wartości), a dokonywanymi przy rytmach występującego w tle 'znanego artysty'.